Życie istoty człekokształtnej po czterdziestce w wielkim, ludzkim zoo!!!
Blog > Komentarze do wpisu
Moja prototypowa córa.

 Dziś 28 stycznia - w ogniu ostatnich wydarzeń prawie zapomniałbym, że pierworodny cór ma urodziny- kończy 24 lata.  Beatka nie obchodzi "wielkich jubileuszy" (jest niezwykle skromna).  Dzisiaj tym bardziej !  Razem z Pawełkiem szykują się raczej do ostatniej powinności wobec mamy - Ewuni.

Zdzwoniliśmy się po południu.  Złożyłem Jej życzenia - przyziemne, ale ciepłe. Głównie dotyczące obecnej sytuacji.  Chciałbym, żeby młodzi wspierali się i kochali zwłaszcza teraz, gdy w swoim  domu zostali sami z Werką. To ciężka próba dla młodego małżeństwa. Głową tej rodziny (pierwszą gospodynią tego domu)  była dotąd Ewa - pomimo, że w ostatnich miesiącach już nie chodziła. Teraz Atka musi sprostać tej roli. Dla Pawła to będzie nowa i trudna sytuacja. Postaram się do nich zbliżyć (delikatnie i dyskretnie) i w razie czego wspierać.  Mam nadzieję ,że będą częściej do nas zaglądać, bo ja jestem "uwiązany" przy Godzilli. Dzisiaj oddelegowaliśmy średniego córa, żeby zawiózł skromniutki upominek i wręczył dostojnej jubilatce w naszym imieniu.  Pawełek pomimo całej sytuacji też o niej nie zapomniał - dostała wymarzoną CYFRÓWKĘ!!! On naprawdę Ją bardzo kocha!!!                                                 

                                                     * * *

  Byłem bardzo młody (jak na ojca), kiedy urodziła się Beatka miałem niespełna 21 lat!  Nie umiałem sobie radzić. Bardzo ją kochałem, ale popełniałem dużo błędów, brakowało dojrzałości, cierpliwości...  Jednak - pamiętam - wieczorami brałem Ją na kolana i tłumaczyłem się ze wszystkiego. Przepraszałem, że krzyczałem na nią, że niepotrzebnie "tresowałem" jak policjant -tylko: "nie rusz!" "połóż!"  "zostaw!"  "usiądź!", bo chciałem mieć dobrze "ułożone" dziecko.  Później - jak dorastała - byłem z niej dumny, że jest grzeczna, inteligentna, pracowita, zdolna i wrażliwa, a przy tym wielka indywidualistka, nad wiek poważna i dojrzała. Wychowawczyni w szkole gratulowała nam dobrego wychowania córki. Atka nie była wybitna, ale zawsze celowała ponad przeciętną. Raczej humanistka, niż "ściślak". Chciała zostać nauczycielką. Szukała liceum ukierunkowanego na pedagogikę -znalazła: Edukacja medialna z elementami pedagogiki twórczej - Kierunek już z nazwy "pokręcony" W czwartej klasie pomimo sukcesu na maturze (z polskiego - pisemny na 5) podjęła decyzję: chcę studiować biologię (na maturze 4)!!! Podziwiałem jak Ona "ryła" chemię przez jakieś 3 lub 4 miesiące nadrobiła bardzo dużo, bo chemia na "biologii" - to podstawa, a w liceum była okrojona (kierunek humanistyczny). Zdawała egzaminy na Uniwerek i Akademię Rolniczą  (na U.Wr. zabrakło 2 pkt. - załamała się) jednak za kilka dni - radość - zdała i jest na niezłej pozycji na A.R. Wszyscy gratulowali i pocieszali, że U.Wr. do liderów w kraju nie należy - za to Wrocławska A.R. - to czołowa w Polsce uczelnia a biologia to jej najmocniejszy kierunek.

  Poznała Pawła - na II roku zaszła w ciążę. "Położyła" ten rok, ale pozbierała się bardzo szybko. Dzięki mężowi, który Ją wspiera i utrzymuje może uczyć się dalej. Paradoksalnie -teraz Beaci na uczelni idzie super!  Zdaje egzaminy, zalicza wszystko jak burza, pisze dużo referatów, co przy Werci jest bardzo trudne, a IV rok biologii jest kluczowy na  A.R. 

Z Pawełkiem jest jej dobrze, bo to dobre chłopisko-zięcisko, (miły, spokojny "misiaczek"). Dojrzały facet, który umie zapewnić Jej poczucie bezpieczeństwa.  Mam jeszcze dwa kochane córy i chociaż pragnąłem mieć syna nie zamieniłbym już teraz tych "dziurawców" na żadnego chłopaka! Chciałbym, żeby chociaż im się w życiu dobrze ułożyło...

            

sobota, 28 stycznia 2006, gustaw1961
Komentarze
2006/01/28 23:39:11
Fajna babeczka z twojej Beatki. Ja studiowałam na dziennych z dwójką dzieci. Praktycznie bez oparcia, ale myslałam, że mam. Może to, co sobie myślałam, pozwoliło mi przetrwać. Dzis ta pierwsza dwójka to już nastolatki. Jak Ty przeżyłeś ten okres? Bo ja pełna jestem wzlotów, a pełniejsza upadków (w kwestii wyobrażania sobie, co też z nich wyrośnie).
-
2006/01/29 23:38:29
Jej...to byles dzieckiem..kiedy splodziles sobie dziecko...aale za to teraz ..jestes super,lubie takich mezczyzn...i bede kibicowac tu tym twoim poczynaniom...swietne !!!buzka...
-
Gość: , mail.dop.szczecin.pl
2006/01/31 14:43:41
Wobec tragegii na taką skalę nasze sprawy nabierają innego znaczenia, mają inny wymiar. To co wczoraj było dla mnie problemem na skalę swiatową po tragedii powróciło do właściwej proporcji. Nie jesteśmy sami i na nas świat się nie kończy. Pisanie blobów jest jakąś formą wynikającą w rozbuchanego własnego ego, chociaż też próbą uczesania własnych myśli. Po jakimś czasie może sam zacznę pisać, gdzieś tam wewnątrz istnieje taka potrzeba co widać po tej wypowiedzi.
Turgielski.
-
Gość: Johnpaul, c-67-167-46-55.hsd1.il.comcast.net
2006/06/23 23:30:13
Hejka masz super bloga ! Wejdz na mojego i zostaw komenta :) www.milenka-love.blog.onet.pl ...